Dariusz Załuski

czwartek, 11 marca 2010 13:58

Z Darkiem Załuskim rozmawiał Jerzy Porębski dla activelifedvd.pl

JP:
Wiele filmów, wiele nagród, wiele ekspedycji, kamera się nie zestarzała?

DZ:
Wręcz przeciwnie, zaczynam podejmować inne tematy, również poza górskie. Przykładem jest np film "Moje Camino" o pielgrzymce do Santiago de Compostella czy "Durga Pudźa ( Puja)" a Święcie bogini Durga w Kalkucie. Myślę, również o następnych.

JP:
Festiwale filmowe bardzo się różnią, który z nich jest ci bliski? Nie chodzi mi o prestiż nagród ale o klimat samego festiwalu.

DZ: Mimo wszystko najbardziej lubię Lądek Zdrój bo szczerze mówiąc dzięki temu festiwalowi rozpocząłem moją przygodę z filmowaniem. Na świecie duże wrażenie na mnie zrobił festiwal w Banff ze względu na jego skalę oraz piękne położenie w Górach Skalistych. W Europie chyba Teplice nad Metuji, super klimat.

JP:
Do której Nagrody masz największy sentyment?

DZ:
Największą radość sprawiła mi Nagroda Grand Prix na Festiwalu w Krakowie za "Annapurna na lekko".

JP:
Kiedyś Krzysiek Wielicki powiedział mi, że prowadząc wiosenny treking na Kala Pattar spotkał starszego, siwego mężczyznę obserwującego Everest Base Camp. Zamyślonym człowiekiem okazał się być Chris Bonington, przywitali się i Chris ciągle patrząc na Base Camp powiedział: " Urodziliśmy się we właściwym czasie". Góry się zmieniają, komercjalizują, co tym sądzisz?

DZ:
Góry się moim zdaniem nie zmieniają się ale czasy na pewno tak. Zmienia się podejście do wspinaczki, jesteśmy bardziej niecierpliwi, nie mamy czasu, chcemy osiągnąć sukces szybko i jak najłatwiej. Przez to nastąpiła tzw komercjalizacja wypraw himalajskich Myślę, że ta zmiana dotyczny bardziej polaków niż np amerykanów, którzy od dawna mieli podobne podejście. To my się amerykanizujemy, coraz trudniej jest znaleźć samotność pod ośmiotysięcznikami chyba że się tam wybierzemy zimą...

JP:
Załóżmy, że nie jesteś filmowcem, nie masz kamery, nie masz aparatu fotograficznego, jedziesz w góry, co z nich przywieziesz?

DZ:
Po prostu lubię gory, dobrze się tam czuję i zazwyczaj przywożę pomysły na kolejne wyjazdy.

JP:
Utrwaliłeś na taśmie kawał historii, co wspominasz najlepiej a co najgorzej?

ZD:
Najgorzej wspominam próbę ataku w zimie na Shisha Pangmę a z kolei jestem nabardziej dumny z nakręconych wtedy zdjęć. Było chyba -45 st i strasznie wiało. Bardzo miło wspominam wejście na balkon na Eveście, o świcie w drodze na szczyt.

JP:
Wymarzony film będzie o...?

DZ:
Chyba jednak o górach.

JP:
A plany górskie, perspektywa roku czy dłuższa?

DZ:
Planuję tylko najbliższą wyprawę tzn K2 w czerwcu. Na każdej wyprawie człowiek sam się sprawdza, czy może jechać na następną i powoduje to brak dłuższej perspektywy w planowaniu.

JP:
Wybierasz się na K2, jak zawsze z kamerą i z przyjaciółmi. To dla odmiany kultura islamu. Już wiesz o czym będzie film czy życie przyniesie rozwiązanie?

DZ:
Wiem o czym będzie film ale jak zwykle "życie przyniesie rozwiązanie" .

JP:
Zanim wyjedziesz skończysz nowy film. Co to będzie?

DZ:
Jest to film o Jurku Kukuczce w konteksie tego, że jest on patronem AWF w Katowicach. Troje studentów AWFu idąc śladami Kukuczki dociera pod południową ścianę Lhotse. Chciałbym w tym filmie pokazać, że warto w życiu mieć pasję, być konsekwentnym i wytrwałym tak jak było to w przypadku Jurka.

JP:
Czy można się spodziewać wydania twoich filmów na DVD?
Tutaj brak odpowiedzi i dziwny wyraz twarzy Darka.

Poprawiony: wtorek, 23 listopada 2010 15:24
 

Polecane strony